Nie od dziś wiadomo, że Real Madryt ma jedną z najlepszych (o ile nie najlepszą) szkółkę piłkarską na świecie. Problemem pozostaje wciąż to, że "Królewscy" szkolą dla kogoś, a nie dla siebie.
Młodzi zawodnicy, którzy występują w młodzieżowych ekipach "Los Blancos" zadają sobie zapewne często pytanie "Jak wejść do pierwszej drużyny? Czy to w ogóle możliwe"? Coraz częstsze transfery młodych canteros utwierdzają mnie w przekonaniu, że droga dla nich jest bardzo kręta i wyboista, wręcz nieprzejezdna.
Dlaczego tak myślę? Oczywiście na moją tezę składają się argumenty. Takowymi, od których nie ma lepszych są oczywiście piłkarze, którzy opuszczają stolicę Hiszpanii i w niedługim czasie stają się gwiazdami na skalę światową. Przykładów jest wiele i ich wymienienie zajęłoby mi sporo czasu. Podam jedynie kilka z nich.
Pierwszym jest Juan Mata. Piłkarz ten zasilił tego lata pretendenta ligi angielskiej, a więc Chelsea Londyn. Ma stać się w tej drużynie postacią wiodącą prym i prowadzącą londyńczyków do sukcesów. Już w Valencii pokazywał, że jest wielkim talentem. Dlaczego więc działacze "Królewskich" zeszłego lata sprowadzili Angela Di Maria (z całym szacunkiem dla niego), a nie Juana Matę? Czy Hiszpan ustępuje Argentyńczykowi umiejętnościami? Myślę, że nie, a jeśli tak, to w bardzo małym stopniu.
Kibicom Valencii radość z goili daje kolejny z wychowanków Realu Madryt, Roberto Soldado. Jose Mourinho poszukiwał latem uporczywie trzeciego napastnika. Myślę, że ten 26 latek byłby wspaniałym piłkarzem na tą pozycję. Co więcej, Soldado, jest piłkarzem bardzo bramkostrzelnym . W 36 meczach rozegranych w barwach Valencii zdobył 22 bramki. To pokazuje, że byłby nie lada wyzwaniem dla Karima Benzemy i Gonazlo Higuaina.
Tego lata minęła także opcja pierwokupu Realu Madryt za napastnika Sevilli i wychowanka "Blancos" , Alvaro Negredo. Jak wiadomo, Madryt, nie skorzystał z tego rozwiązania. A szkoda, bo Alvaro jest piłkarzem ze znakomitymi umiejętnościami technicznymi, dzięki którym wspaniale wpasowałby się do stylu Realu Madryt. Jest on również reprezentantem Hiszpanii, w której barwach zagrał 7 - krotnie, strzelając 5 bramek.
Dwa powyższe przykłady ukazują wspaniałych napastników, wychowanych w Valdebebas. Piłkarze, którzy grają w drużynach znacznie gorszych od Realu Madryt prezentują się w nich znakomicie, strzelając sporo goli. Gdyby jednak prezentowali się w barwach "Blancos" zapewne byłoby ich znacznie więcej, bo Real Madryt to znacznie większe możliwości, niż Sevilla i Valencia.
Idąc dalej tropem byłych zawodników drużyny z Santiago Bernabeu natrafiamy na Pablo Sarabię. Piłkarz, który błyszczał formą podczas mistrzostw Europy do lat 19 nie znalazł jednak uznania w oczach Jose Mourinho. Pewnie ktoś powie "On ma 19 lat". Owszem ma. jednak, czy Thiago Alcantara nie ma ich 20? W takim samym wieku, jak Sarabia jest wschodząca gwiazda Manchesteru United, Danny Welbeck. Także Jack Wilshere jest piłkarzem bardzo młodym, a pomimo to podstawowym graczem Arsenalu Londyn.
Podane wyżej przykłady piłkarzy, którzy dostają swoje szanse, pomimo młodego wieku, dają sporo do myślenia. Mam nadzieję, że polityka zarządu Realu Madryt względem wychowanków wkrótce się zmieni i piłkarze pokroju Alvaro Morata, Joselu, Nacho i Alex Fernandez będą dostawać swoje minuty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz