W miniony weekend rozgrywki wznowiła hiszpańska Primera Division. Liga rozpoczęła się z tygodniowym opóźnieniem, bo jak wiemy pierwsza kolejka została odwołana ze względu na strajk. Pierwsze mecze w sezonie zawsze żądzą się swoimi prawami. Często dochodzi do dużych niespodzianek i tak było i tym razem.
Jako pierwsi w nowym sezonie na boisko wyszli piłkarze Sportingu Gijon i Realu Saciedad. Mecz ten był bardzo ciekawy i wyrównany. Dużo strzałów, parad bramkarzy, a także kontrowersji. Gwiazdą spotkania został piłkarz Basków, Imanol Agirretxe, który okazał się ekspertem od strzelania głową, zdobywając tym sposobem dwie bramki. Gospodarze zdołali odpowiedzieć tylko raz, z rzutu karnego, którego egzekwował Miguel de las Cuevas.
W pojedynku beniaminków górą okazali się piłkarze Betisu, którzy zdominowali Granadę na obcym stadionie. Nie mogli tego jednak udokumentować aż do 88 minuty, gdy Ruben Castro zdobył pierwszą bramkę nowym sezonie.
Najciekawiej w sobotę było w Valencii, gdzie miejscowy klub podejmował na Mestalla, Racing Santander. Już w pierwszej minucie po golu Roberto Soldado stadion cieszył się z prowadzenia. Na tego gola odpowiedział... Roberto Soldado, który już w 7 minucie niefortunnie interweniował, strzelając bramkę samobójczą. Po tym trafieniu goście uwierzyli, że mogą wygrać. Pokazali to w 14. minucie, gdy Lautaro Acosta zdobył bramkę dającą prowadzenie. Po przerwie Racing nie odpuszczał. W 56. minucie gola na 1-3 zdobył Adrian Gonzalez i większość kibiców w Valencii przestała wierzyć w zwycięstwo. Nic bardziej mylnego. Valencia wygrała to spotkanie 4-3, po dwóch kolejnych bramkach Soldado i Ramiego.
W sobotę mogliśmy oglądać aż 11 bramek, co daje średnią nieco mniejszą niż cztery trafienia na mecz. To napawało optymizmem przed niedzielą, w której również nie brakowało niespodzianek i emocji.
Pierwszą z nich był remis na własnym stadionie zawodników Athleticu Bilbao z beniaminkiem, Rayo Vallecano, 1-1. Spotkanie to nie należało do najciekawszych. Gra toczyła się głównie w środku pola z rzadkimi strzałami.
Rozczarowanie poczuli zapewne kibice Atletico Madryt. Zespół Gregorio Manzano zremisował bezbramkowo z Ossasuną Pampeluna, po fatalnym dla kibiców meczu.
W kolejnym niedzielnym spotkaniu Getafe podejmowało Levante. Mecz toczył się w dość szybkim tempie. Getafe przeważało i uzyskało prowadzenie po golu Miku w drugiej połowie meczu. Goście odpowiedzieli kwadrans później po golu Juanlu. Na uwagę zasługuje także debiut wychowanka Realu Madryt, Pablo Sarabii, który dostał pół godziny gry.
Dobre widowisko zobaczyli kibice w Mallorce, gdzie miejscowy klub wygrał 1-0 z Espanyolem, po bardzo zaciętym i ciekawym spotkaniu.
Real Madryt, pierwszy mecz w lidze rozegrał w Sarragossie. Bojowe nastawienie gospodarzy nie wystarczyło i "Królewscy" koncertowo rozgromili swojego imiennika 0-6, choć mogło, a w zasadzie powinno skończyć się znacznie wyżej.
Hitami kolejki były spotkania Barcelony z Villarreal i Sevilli z Malagą. W meczu na Camp Nou nie można było dostrzec, że grały ze sobą ekipy z pierwszej czwórki poprzedniego sezonu. Podopieczni Guardioli wygrali 5-0.
Kibice Malagi zetknęli się natomiast z rzeczywistością. Apetyty rosły, jednak zespół Pellegriniego doznał pierwszej porażki, przegrywając 2-1.
Po pierwszej kolejce nie możemy jasno określić sił drużyn w rozpoczętym w weekend sezonie. Przekonaliśmy się jedynie o siłach Realu Madryt i "Dumy Katalonii". Poza tym pierwsze punkty zdobyli dwaj, z trzech beniaminków. Betis trzy, a Rayo Vallecano jeden.
Zobaczyliśmy aż 30 bramek, co daje średnią trzech trafień na mecz. Miejmy nadzieję, że w kolejnych weekendach będziemy oglądać nie mniej goli, niż w miniony weekend.
Wyniki spotkań 2. kolejki Primera Division:
27 sierpień (sobota)
Sporting Gijon - Real Sociedad 1:2
Valencia CF - Racing Santander 4:3
Granada CF - Real Betis Sewilla 0:1
28 sierpień (niedziela)
Atletico Madryt - Osasuna Pampeluna 0:0
Athletic Bilbao - Rayo Vallecano 1:1
Getafe CF - Levante UD 1:1
Real Mallorca - Espanyol Barcelona 1:0
Real Saragossa - REAL MADRYT 0:6
Sevilla FC - Malaga CF 2:1
29 sierpień (poniedziałek)
FC Barcelona - Villarreal 5:0
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz